Kolagen


HISTORIA
ZE SZKOLNEGO ZLOTU…

 

 

„Jestem wychowanką IX Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie rocznik absolwencki 196… no nie ważne dokładnie który. Ważne jest to że nie tak dawno odbył się zjazd absolwentów tej cudownej szkoły. Dla mojego rocznika święto szczególne, bo równe czterdziestolecie.

I wyobraźcie sobie Państwo, że po czterdziestu, tak, tak! Po czterdziestu latach z mojego rocznika zjechało się z całego niemal świata ponad trzydzieści osób, w tym aż czternaście z mojej klasy!

Niesamowite! Jaka radość… cudowne, niezapomniane przeżycie. Jedne z tych chwil, jakich się nie zapomina!

Ale to wszystko było dopiero potem, wieczorem.

Piękne, stateczne panie, dystyngowani panowie w znacznej części już na emeryturze. Całe spektrum profesji, życiorysów, losów ludzkich, nieprawdopodobnych historii jakie wydarzyły się podczas tych lat.

Stanęłam, tak jak czterdzieści lat temu na boisku do apelu. Ktoś nawet namalował olejną farbą numery klas i rocznik na asfalcie, więc nie było mowy o pomyłce. Tylko, że ludzie stający obok mnie, to nie była moja klasa!

Wyjęłam z torebki sfatygowane tablo – fotografie sprzed prawie pół wieku i… dalej nikogo nie poznawałam! To były jakieś okropne staruchy w niczym nie przypominające mojej urwisowatej, niepowtarzalnej klasy licealnej!

Gdy byłam już pewna jakiegoś koszmarnego nieporozumienia – i chciałam zwyczajnie wyjść – nadeszły niemal jednocześnie dwie osoby, Hanka i Karol, które od razu niemal rozpoznałam. Tak, oni byli z mojej klasy. A gdzie pozostałe osoby?

I wtedy ktoś mnie klepnął w plecy: – Elka? Ledwie cię poznałam!

A to Hanka?

I tak powoli poznaliśmy się i przypomnieliśmy się sobie wszyscy. Cała czternastka…

Z zawodu jestem lekarzem dermatologiem. Moja córka i moja synowa prowadzą dobrze prosperujące salony kosmetyczne. Powinnam więc wiedzieć, co jest na rzeczy.

A nie wydarzyło się nic niezwykłego. Wśród czternastu osób, dwie wyglądały na czterdzieści – czterdzieści pięć lat i one budziły sensację nie mniejszą, niż kolega, który został ministrem. Ich oboje od razu rozpoznałam, bo byli… młodzi. Bliżsi szkolnym wspomnieniom. Jednak tylko tej dwójce zegar biologiczny bił tak niesłychanie powoli, że aż skręcało z zazdrości. Siedem, osiem osób wyglądało na swoją było – nie było sześćdziesiątkę. Po chwili rozmowy z każdym odnajdywałam w pamięci rysy twarzy, spojrzenie, uśmiech.

Jednakże co najmniej czterech osób nie rozpoznawałam jeszcze długo, mimo, że się przedstawiły, nawet wskazały na moim tablo.To po prostu nie były postacie ze zdjęć, które przecież widywałam przez kilka lat codziennieWyglądali jakby skończyli szkołę dziesięć lat wcześniej lub też czas okazał się dla nich wyjątkowo bezlitosny.

I paradoksalnie nie było w tym nic niezwykłego. Nasz szkolny zlot unaocznił mi tylko zjawisko typowe, znane dobrze z literatury i mego gabinetu przyjęć – STAROŚĆ.

Ludzie starzeją się bardzo różnie. Już genetycznie nie są równi, bo obdarzeni zostali lepszym lub gorszym kośćcem, cebulkami włosowymi, pigmentacją, mięśniami gałki ocznej, poziomem kolagenu, słuchem, pojemnością płuc, ilorazem inteligencji, takie emocjonalnej.

Dorastając, wyrabiają sobie mniejszą lub większą samodyscyplinę, także bardzo różne nastawienie i różne poglądy na kwestie dbałości o swoje zdrowie i swój wygląd.

Potem płynie czas. Pojawiają się choroby obciążające organizm, nawet te niewinne z dzieciństwa. Zwyczaje żywnościowe wynoszone z domu. Warunki mieszkaniowe i rodzaje pracy. Klimat. Toksyny, używki, poziom spalin, czas spędzony na słońcu i wietrze, wilgotność powietrza. Ludzie szczęśliwi i myślący pozytywnie kwitną. Niezadowoleni, zgorzkniali, nie wierzący w sens własnych działań – więdną.

Kto chce mieć piękną cerę w wieku lat 50 musi zabiegać o to już mając lat 25. Dlaczego?

Bo zazwyczaj po 25 roku życia rozpoczyna się dysymilacja kolagenu. Od tej chwili ubywa go początkowo 0,5%, potem 1% rocznie. Procesy degradacji stają się silniejsze od procesów syntezy. Powolna destrukcja tkanek zaczyna przyspieszać. U kobiet najwidoczniej dzieje się to u progu menopauzy.

Mamy to zapisane w genach, ale nie znaczy to, że początków tego procesu nie można odwlec i to o wiele lat!

Moi szkolni znajomi Karol i Hanka zapracowali sobie na swój obecny wygląd czterdziestolatków. On ma bzika na punkcie zdrowego żywienia i zdrowego trybu życia. Ona od kiedy tylko rozpoczęła dorosłe, samodzielne życie, inwestuje zarówno czas, jak i pieniądze w swój wygląd. Jest abonamentową klientką studiów urody. Nie przeoczyła jeszcze żadnej istotnej nowości na rynku kosmetycznym, od kolagenu naturalnego zaczynając…”

Dbaj o siebie, bo to z czasem..

Naprawdę widać!

Elżbieta Stencel-Szczepańska

>> Masz jakąś uwagę, którą chcesz się ze mną podzielić?
>> Kliknij poniżej i napisz.
>> Jak zwykle.. pytania i komentarze mile widziane!

O autorce

Milena Chorążewska - Bloggerka, pasjonatka zdrowego stylu życia. Założyła bloga, aby dzielić się swoją pasją. Jej 7 letnie doświadczenie w zakresie medycyny naturalnej pomaga jej rozwijać projekt Adelia.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Agnieszka Recent comment authors
  Subscribe  
Powiadom o
Anonimowo
Gość
Anonimowo

bardzo podobalo mi sie to co jest opisane ja wlasnie wybieram sie do szkoly kosmetycznej w sumie wiem wiekszosc o tym co bylo napisane poniewasz interesuje sie uroda swoja jak i innych osub mam 25 lat a wygladam na 17 zdrowo sie odrzywiam dbam o siebie i uzywam dobrych kremow a przedewszystkim robie badania skory co jest niezbedne dla mnie a wiem ze wiekszosc kobiet nie wi nawet o tym co jest smieszne wiekszosc moich kolezanek nigdy nie byla u dermatologa nie zbadala swojej skory bo stwierdzila sama jaki ma rodzaj skory co jest smieszne i pzrerazajace wiekszosc z nich… Czytaj więcej »