Etykiety kosmetyków

Aktywny Kolagen, Atelokrem Colway, Kremy Zostaw komentarz

Zdarza Ci się analizować etykiety kosmetyków przed ich zakupem?

Popełniamy kardynalny błąd, nie posiadając elementarnej wiedzy w tym aspekcie.

Świadomość konsumentów wzrasta.

Coraz rzadziej sięgamy po produkty nafaszerowane konserwantami, sztucznymi barwnikami czy perfumami. Wiem także, że lepiej nie kupować tych z parabenami, ale czy zdajemy sobie sprawę, pod jakimi nazwami mogą się one „ukrywać”? Czym są PEG-i, SLS-y?

W wyborze kosmetyków nie pomagają nam reklamy, obiecujące rzeczy niewyobrażalne – piękny i zdrowy wygląd. Jest wiele kobiet, które zrzuciłoby z siebie skórę i odkryło siebie na nowo. Człowiek jest całością.

Niektórzy eksperci od kosmetologii twierdzą, że wszystkie kosmetyki są bezpieczne, zaś gdyby było inaczej żaden z nich nie byłby dopuszczony do sprzedaży. Inna grupa specjalistów powołuje się na badania, które obalają tę tezę, przedstawiając potencjalne zagrożenia i niebezpieczeństwo wynikające ze stosowania niektórych surowców kosmetycznych.

Podpowiadamy na co zwrócić uwagę, czytając etykiety kosmetyków. Jedno jest pewne. To, co służy innym, niekoniecznie będzie odpowiadało Tobie – i na odwrót. Równie ważne jest posiadanie wiedzy produktowej, gdyż działanie wielu substancji zmienia się zależnie od stężenia, jakości surowca, sposobu pozyskania go, przetworzenia, czystości, warunków laboratoryjnych, przenikania substancji aktywnych….

Zanim zdecydujesz się na zakup, warto sprawdzić skąd pochodzi, kto jest producentem, od ilu lat firma prosperuje na rynku, jaką cieszy się renomą i opinią. W COLWAY największym atutem jest to, że kto choć raz użył produktu z kolagenem – zawsze wraca. To najwyższa rekomendacja, gdzie produkt broni się sam. Warto też pytać, gdy tylko pojawiają się wątpliwości. Nasza trener produktowa – Paulina Michalska, chętnie podzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą.

Przy wyborze kosmetyku kieruj się zawsze zasadą:

Im mniej przetworzony, naturalny, pochodzący ze świata natury składnik,
tym lepszy dla skóry i całego organizmu”.

Dobrze wiemy, że skóra jest naszym największym organem i to ona w pierwszej kolejności jest narażona na negatywne działanie czynników zewnętrznych: zanieczyszczenia, promieniowanie, mróz, wiatr itp. Podobnie jest z jedzeniem. Świadomość tego, jak pożywienie typu „fast food” szkodzi i źle wpływa na zdrowie, jest ogromna. Odżywiamy się coraz lepiej, wybieramy lepsze produkty, czytamy etykiety, coraz częściej robimy zakupy na targach, stawiamy na ekologiczne produkty. Z kosmetykami jest podobnie. To my dokonujemy wyboru. Jeśli będziemy traktować kosmetyki jak „pożywienie” dla skóry, odzyska ona swoje naturalne walory i naturalny blask. Spis składników INCI na opakowaniach produktów to Twój „Dekalog”.

Najważniejsze jest to, by składniki nie wywoływały podrażnienia skóry ani żadnych reakcji alergicznych czy zapalnych. Pielęgnacja ma przecież być przyjemnym i relaksującym rytuałem.

Bożena Społowicz – pierwsza i do tej pory jedyna skin coach w Polsce, w swojej publikacji pt. „Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry” opisała, które substancje są szkodliwe i dlaczego.

 

Według niej składniki nagminnie stosowane i źle wpływające na skórę to:

PARAFINY I OLEJE MINERALNE

Parafiny są związkami syntetycznymi pozyskiwanymi w procesie destylacji z określonej frakcji ropy naftowej. Znajdziecie w kosmetykach pod nazwami: olej parafinowy (INCI: Paraffinum Liquidum, wazelina (INCI: Petrolatum), cerezyna, ozokeryt, wosk mikrokrystaliczny (INCI: Cera Microcristallina), olej mineralny (INCI: Mineral Oil).

Substancje te mają działanie natłuszczające, są emolientami w kosmetyku. Po nałożeniu na skórę, tworzą nieprzepuszczalny film, który hamuje TEWL – transepidermalną ucieczkę wody z naskórka. Zbyt częste stosowanie tego składnika ma jednak swoje negatywne skutki – zaburza funkcje barierowe skóry. Warto o tym pamiętać! Okluzja, czyli nieprzepuszczany syntetyczny film, blokuje wówczas naturalny proces utraty wody z naskórka i tym sposobem otrzymujemy odwrotny efekt, w postaci znacznego przesuszenia się skóry. Osoby młode o cerze tłustej i łojotokowej powinny unikać parafin, ponieważ są komedogenne i sprzyjają powstawaniu trądziku, zaskórników. Uniemożliwiają ponadto swobodne wydostawanie się łoju na powierzchnię skóry oraz tworzą świecącą, śliską powłokę, która jest nieprzyjemna. Przestrogą dla tych, którzy stosują je nadmiernie, powinna być informacja o tym, że długoterminowe stosowanie kosmetyków z zawartością tych szkodliwych substancji przyspiesza proces starzenia się skóry.

SLS-Y

SLS (Sodium Lauryl sulfate) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate) są substancjami powierzchniowo czynnymi o właściwościach myjących, pianotwórczych i emulgujących. Ułatwiają one bowiem mieszanie się wody z substancjami tłuszczowymi i brudem, dzięki czemu zanieczyszczenia łatwo spłukać z powierzchni skóry lub włosów.

W kosmetykach stosuje się wiele substancji z tej grupy, na przykład Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Myreth Sulfate, Magnesium Lauryl Sulfate, Sodium Cetearyl Sulfte, TEA Lauryl Sulfate.

O SLS-ach mówi się sporo, a przyczyną tego jest ich nadmierne używanie i problemy skórne, jakie wywołują. Substancje te są głównie przeznaczone do stosowania w kosmetykach spłukiwanych, które mogą mieć kontakt z ciałem przez krótką chwilę. Ale czy wszyscy o tym wiedzą? Otóż nie – SLS-ami myjemy na co dzień twarz, ciało, zęby, włosy, miejsca intymne! Moczymy w nich skórę po dodaniu do kąpieli. SLS-y pojawiają się wszędzie! W peelingach, tonikach, wszelkiego rodzaju maseczkach, produktach do golenia i kremach. Nasza skóra to delikatny organ, który w dłuższej perspektywie nie zdzierży katowania tymi substancjami. Skóra nie „udźwignie” tak dużego napięcia i prędzej czy później jej bariera ochronna zostanie nadmiernie wymyta, czego skutkiem będą narastające dolegliwości skórne.

PARABENY

Parabeny to ogólne określenie grupy związków obejmującej estry kwasu parahydroksybenzoesowego (PHB). W kosmetykach najczęściej stosowane są związki pod nazwami INCI: Potassium Methylparaben, Potassium Ethylparaben, Potassium Propylparaben, Potassiu Butylparaben, Calcium Paraben. Są to konserwanty odpowiedzialne w kosmetykach za hamowanie rozwoju grzybów (pleśni). W mniejszym stopniu wpływają na bakterie. Badania dowodzą, że długofalowe stosowanie produktów z dużą zawartością parabenów rozszerza naczynia krwionośne, co może sprzyjać rozwojowi trądziku różowatego. Substancje te odradzane są przede wszystkim osobom, które mają skłonności do alergii, dermatoz, trądziku i atopii. Naukowcy potwierdzają również, że parabeny mają działanie estrogenne i mogą zaburzać proces dojrzewania płciowego, a na mężczyzn działać feminizująco. Bardzo łatwo przenikają przez skórę w okolicach szyji, pach, pachwin, narządów płciowych czy klatki piersiowej. Zwróć szczególną uwagę zwłaszcza na te kosmetyki, których używasz do pielęgnacji ciała. To połowa sukcesu! Parabeny to składniki lipofilne – rozpuszczalne w tłuszczach, które dobrze przenikają przez skórę, mogą wnikać i kumulować się w jej najgłębszych warstwach.

Pojęcie detoksu nabiera w tym względzie zupełnie nowego znaczenia. Zrób taki „detoks” w swojej kosmetyczce, wyrzuć z niej preparaty, które budzą Twoje wątpliwości. W pierwszej kolejności sporządź listę, by w trakcie zakupów, mieć pewność, że w składzie nie ma szkodliwej substancji. Ucz się, szukaj, sprawdzaj. Nie kupuj kosmetyków różnych firm. Zachęć do poznania firmy COLWAY i podkreśl wartość kosmetyków opartych o naturalne składniki i sprawdzone receptury. Zaproponuj poznanie firmy z 13 – letnią już tradycją, gwarancją skuteczności produktów oraz bestsellerami kosmetycznymi, które pokochały miliony kobiet na całym świecie. Tworząc ofertę kosmetyczną wierzyliśmy, że możemy zaproponować kobietom coś innego, coś spójnego i coś, co efektami przewyższy nasze najśmielsze oczekiwania.

Wstydem jest zestarzeć się przed czasem z powodu lenistwa i nieuwagi.
Ludzkim jest poznać siebie w swojej piękności i sile,
którą to ciało może osiągnąć.
Ale ani siła, ani piękno nigdy nie przychodzą same,
tylko związek woli i ciała może je stworzyć”.
Sokrates

Komedogenny, czyli jaki?

W skrócie : zapychający pory, a tym samym powodujący powstawanie zaskórników.

Słowo komedogenność ma w branży kosmetycznej zdecydowanie nacechowanie pejoratywne. Obalamy ten mit! Komedogenny wcale nie oznacza, że produkt nie jest dobry, ani też, że niezdatny do użytkowania.

Jest nieodpowiedni dla skóry tłustej, trądzikowej i problematycznej. Analiza typu skóry stanowi podstawę dla doboru odpowiedniej pielęgnacji.

Podkłady, korektory, szminki, kredki i ołówki do warg są silnie komedogenne. Tego typu kosmetyki stosujemy codziennie, pozostawiając je na twarzy więcej niż osiem godzin. Cery problematyczne z łojotokiem będą reagowały w sposób naturalny, produkując zwiększoną ilość sebum, co w efekcie „zaowocuje” powstaniem zaskórnika.

Ucho królika

Współcześni badacze są świadomi skutków ubocznych stosowania preparatów kosmetycznych.

Już w trakcie drugiej wojny światowej zauważono negatywny wpływ użycia niektórych preparatów.

Udowodniono wtedy, że u osób pracujących w obecności polichlorowanych węglowodorów, rozwinęły się takie formy zaskórników, które miały postać podobną do tych występujących przypadku trądziku.

W 1956 r. naukowcy przeprowadzili szereg badań z wykorzystaniem królików do analizy wpływu związków chlorowanych. Dalsze badania w 1968 roku wykazały, że ludzkie sebum zaaplikowane do zewnętrznego ucha królika spowodowało powstanie zaskórników. Odkrycie to utwierdziło w przekonaniu, że ucho królika stanowi idealne środowisko do badania wpływu kosmetyków i zjawiska komedogenności. Ten indukowany stan trądzikowy został nazwany „kosmetycznym trądzikiem” i stał się punktem odniesienia dla wielu producentów na rynku kosmetycznym.

W miarę kontynuacji badań okazało się, że u ponad 30% dorosłych kobiet nastąpiła „erupcja” zmian trądzikowych. Zjawisko to zostało przypisane substancji o nazwie: isopropyl myristate, będącej wówczas materiałem bazowym w wielu preparatach. Połowa badanych produktów kosmetycznych okazała się być średniokomedogenna w wyniku „testu uszu królika”.

„Test uszu królika” posłużył do stworzenia skali komedogenności, w przedziale od 1 do 5.

Do dnia dzisiejszego skala ta służy ocenie poziomu komedogenności w powszechnie używanych surowcach kosmetycznych.

Skala

Skala od 1 do 2 oznacza niską bądź zerową komedogenność, zaś wartości 3-5 wykazują odpowiednio średni i wysoki wskaźnik. Wzięliśmy pod lupę skład naszego Atelokremu Multikorygującego. Nie znajdziecie na rynku preparatu zawierającego tak precyzyjnie dobrane komponenty. Jest absolutnie bezkonkurencyjny.

Zostaw komentarz

WP Theme & Icons autorstwa N.Design Studio. Spolszczenie: Adam Klimowski.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj się
Polityka cookies